Artykuł ukazał się w Business Dialog Bulletin w kwietniu 2007 r.
Sądzę, że jednym z hamulców twórczego działania firm jest zapatrzenie ich menedżerów i specjalistów w działania konkurencji.
Iwona D. Bartczak
Pewnie wszyscy Państwo znają z życia sytuację, w której ktoś zadaje komuś pytanie o to, jakby coś zrobił. W czasie gdy rozmówca się namyśla, mówi: „Jak chcesz, to powiem Ci, co ja wymyśliłem?” I wówczas niektórzy ludzie szybko krzyczą: „Nie, nie mów. Bo mi coś zasugerujesz”. Niektórzy oczywiście z ulgą przyjmują ofertę i potem już rozmowa kręci się wokół tego, co wcześniej wymyślił zadający pytanie, jakichś modyfikacji i wariacji, które jednak istoty pomysłu nie zmieniają.
To naprawdę tak jest, że jak już się zasugerujemy czyimś pomysłem, to bardzo trudno jest nam wymyślić własny. Najbardziej twórczy ludzie pracując nad jakimś rozwiązaniem nie chcą wiedzieć, jak to zrobili inni. Chcą mieć głowę wolną od cudzych myśli. I czasem rzeczywiście wymyślają super rzeczy, bo nie wiedzą, że czegoś „się nie da”, „nikt tak nie robi”, „zdaniem ekspertów to nie zadziała” lub „może gdzie indziej, ale my jesteśmy specyficzni”. Ale przede wszystkim dlatego, że zaczynają od „białej kartki”, a nie od obrabiania jakiegoś wcześniejszego pomysłu. Nie odnoszą się do niego, nie zmieniają, nie udoskonalają, nie uzupełniają, nie porównują. Ich myśli i skojarzenia wychodzą od problemu, a nie od innych prób jego rozwiązania. Właśnie ta ścieżka tworzenia jest istotą innowacji.
Nie promuję bynajmniej „wyważania otwartych drzwi” czy „odkrywania Ameryki”. Wiedza i doświadczenie są jak najbardziej cenne i pożyteczne. Ale tylko wtedy, gdy działają w tle procesu twórczego, a nie są gorączkowym poszukiwaniem tego, co zrobili inni. Tylko wtedy, gdy tworzą formację intelektualną człowieka, czyli uczą logiki, dyscypliny, wnioskowania, itd.
Nie zawsze jest potrzebna twórczość i innowacyjność, czasem trzeba po prostu zrobić coś solidnie i bez wymyślania nowego. Są jednak obszary, gdzie trzeba „zamknąć oczy” na historyczny dorobek intelektualny rynku, własny, konkurencji, aby stworzyć coś całkiem od nowa: nowy produkt lub usługę, strategię marketingową, hasło reklamowe, sposób komunikacji z klientem, itd.
Myślę, że największą sztuką zarządzania innowacjami jest umieć odróżnić te sytuacje, gdzie trzeba kontynuować stare sposoby na doskonałość w biznesie od tych sytuacji, gdzie trzeba tworzyć, eksperymentować i nie spoglądać ani do tyłu, ani na boki.
—










