Wydaje się, że kanał RSS ze strony http://dialogbulletin.eu/pl/blog/feed został uszkodzony w wyniku błędu "undefined entity%" w linii 72.

Ogłoszenie

Uwaga: Portal jest przygotowywany do generalnego remontu. W związku z tym nie da się obecnie zakładać nowych kont. Prosimy o cierpliwość.

Dwa oblicza innowacyjności

Pojęcie innowacyjności ma dwa oblicza. O pierwszym obliczu mówi się bardzo dużo w mediach, bo łatwo trafia do wyobraźni. Dzięki obliczu medialnemu innowacji biedni lepiej rozumieją, dlaczego są biedni, a bogaci mogą jeszcze bardziej być dumni ze swojego bogactwa.

Łasiczka z damą, czyli inny punkt widzenia

Dwa oblicza innowacyjności

Amir Jan Fazlagić

Pojęcie innowacyjności ma dwa oblicza. O pierwszym obliczu mówi się bardzo dużo w mediach, bo łatwo trafia do wyobraźni. Dzięki obliczu medialnemu innowacji biedni lepiej rozumieją, dlaczego są biedni, a bogaci mogą jeszcze bardziej być dumni ze swojego bogactwa.

Pierwsze oblicze innowacyjności znajduje się w liczbach, pieniądzach i obrazach.
Drugie oblicze znajduje się w ludzkich duszach, emocjach, postawach, wyznawanych wartościach.

Pierwsze oblicze innowacyjności

Widzimy je w mediach i w statystykach. Gdy kolejny kontenerowiec jest załadowywany na Tajwanie najnowszymi płytami głównymi do komputerów osobistych, tajwański bilans handlowy wzrasta. Towary high-tech opuszczają Azję i docierają do bogatej Europy zachodniej np. przez port w Hamburgu. Część z nich wyląduje w biurze projektowym Airbusa w Tuluzie. Tam powstaje kolejny egzemplarz Airbusa nafaszerowany elektroniką i wiedzą europejskich inżynierów. Polecą nim chińscy biznesmeni, być może z misją handlową na Tajwan. Kraje najbardziej innowacyjne charakteryzuje wysoki udział wyrobów wysokiej technologii w eksporcie. Na świecie liderami są Francja i Stany Zjednoczone, gdzie co trzeci dolar bądź euro zarobiony na eksporcie pochodzi z towarów i usług high-tech. Szwajcarski inżynier zarabia być może 100 razy więcej niż inżynier w New Delhi, ale to Szwajcarzy projektują najlepsze tamy górskie na świecie i dlatego inżynier w Szwajcarii zarabia więcej niż jego kolega w New Delhi. Gdy w Poznaniu budowano fragment obwodnicy miasta, który jest jednocześnie fragmentem autostrady A-2, nie przerwano ruchu pociąg na trasie Poznań-Wrocław, ponieważ pewna francuska firma opracowała technologię wsuwania bloków betonowych tunelu pod nasyp kolejowy. To jest także przykład usługi high-tech.

Skrzydła innowacyjności

Polscy decydenci ośmieleni szansą pozyskania wielkich funduszy europejskich już ostrzą sobie apetyty na budowę fabryk i ośrodków badawczo rozwojowych, np. w Lublinie. Ale pojawia się pytanie: „czy ptak lata, ponieważ ma skrzydła, czy też ma skrzydła dzięki lataniu”? I tak trafiamy do sedna kwestii innowacyjności – drugiego jej oblicza. Jak wiadomo współwystępowanie nie oznacza korelacji. Jeśli Koreańczycy mają dużo ośrodków badawczych, to może znaczyć, ale nie musi, że owocuje to wzrostem eksportu high-tech. A może wysoki eksport high-tech z Tajwanu jest spowodowany wyspiarskim położeniem? Jeśli tak, to powinniśmy budować nasz przemysł high-tech na Wolinie.

Innowacyjność Europy Zachodniej, Azji i Ameryki północnej wywodzi się z ich kultury. Ekscentryczni angielscy „szaleńcy”-badacze, nigdy nie uśmiechający się, nudni, ale do bólu perfekcyjni niemieccy inżynierowie, wszystko ulepszający honorowi Japończycy, skromni, mało wymagający Chińczycy, studiujący w Stanach. To są mało spektakularne oblicza innowacyjności. Innowacyjność rodzi się w sercu dwuletniego dziecka, które nie jest karcone przez matkę za to, że jest inne, które na podwórku widzi kolegów z Afryki, Indii i Korei. Innowacyjność jest to przyzwolenie społeczeństwa, akceptacja przechodniów na ulicy dla osoby o fioletowych włosach i brak chęci do wybicia szyby w lokalnym centrum świadków Jehowy. Gdy młody człowiek wychowa się w takim klimacie, to z pewnością wymyśli coś ciekawego: sposób na własne życie, sposób na pomalowanie swojego pokoju, a co setny z takiego pokolenia wymyśli nowy stop metalu lub program komputerowy.

Mobilność to uczucie

Drugie oblicze innowacyjności to mobilność. I tu znowu myli się w Polsce przyczyny i współwystępowanie zjawisk z korelacją zjawisk. Gdy dla komunikacji miejskiej Lublina kupuje się 160 autobusów, to na uzasadnieniu wniosku o dotację z Brukseli wpisywane jest „zwiększenie mobilności społeczeństwa”. Żeby ktoś chciał podróżować, to trzeba w nim zasiać miłość do podróżowania, a nie kupować autobus. W Polsce mobilność społeczeństwa jest zastraszająco niska. Większość z Polaków nigdy nie podróżowała dalej niż kilkadziesiąt kilometrów od swojego miejsca zamieszkania. Brak ciekawości świata i otwarcia na nowe struktury świata to przyczyna, niska mobilność to tylko skutek. Nie chodzi tylko o niską mobilność ludzi Polski B. Równie duży wstręt do zmiany miejsca zamieszkania wykazują Warszawskie „białe kołnierzyki”. Gdy centrala firmy jest przenoszona z Warszawy do innego miasta, jest to często tragedia życiowa dla jej pracowników w stolicy.

Obawiam się, że zmarnowanych zostanie w Polsce mnóstwo pieniędzy, ponieważ fundusze strukturalne zostaną zainwestowane w opisane wyżej „pierwsze oblicze innowacyjności”. Obecne kadry naukowe dostaną lepsze laboratoria, lesze gabinety rektorów. Powstanie mnóstwo obwodnic, którymi będą przemieszczać się ci sami ludzie.

Natomiast nie zainwestujemy funduszy strukturalnych Unii w kształcenie pięciolatków, programy oświatowe pracy z uczniem uzdolnionym, powszechną naukę języka angielskiego. Nie zainwestujemy funduszy strukturalnych w kapitał społeczny, szczególnie w Polsce B. A szkoda. Zamiast wspierać NGOs (organizacje pozarządowe – przyp. red.), kluby sportowe, dotować naukę angielskiego dla dzieci na wsiach na Podlasiu, budowane będą obwodnice – obwodnice do sukcesu, który ominie tych, którzy mogliby go osiągnąć.